2019

26.12.2019 Dzisiaj zaktualizowałam galerię maluszków aktualnego miotu oraz ich wagę. Wczoraj był wrzucony kolejny filmik. Zapraszam do oglądania oraz kontaktu w celu rezerwacji. Maluszkom pootwierały się już oczka a także zaczęły im ząbki wyrastać. Hathor na spacerach zrobiła się bardzo niesforna i próbuje się dokarmiać różnościami. Niestety ze szkodą dla siebie oraz szczeniąt. Potrafi być przy tym zbieractwu tak przebiegła, że momentami nie potrafię jej upilnować. Jest strasznie szybka jak coś znajdzie od razu połyka a potem są problemy natury gastrycznej u niej i u szczeniąt. U Lucky Luka draśnięte oczko przez rodzeństwo jest już ok., z czego bardzo się cieszę 🙂 W dalszym ciągu dostępne są LARA, LUCKY LUKE, LORD oraz LARS. Prawdopodobnie w następnym tygodniu maluszki będą pierwszy raz odrobaczone. Od jutra będę je już pomalutku dokarmiać namoczoną suchą karmą. Karma jest bardzo dobrze tolerowana przez ich mamę. Jest to Josera dla suk w ciąży, karmiących oraz szczeniąt od 3 do 8 tygodnia życia. Dzisiaj skończyły 3 tygodnie 🙂 

______________________________

19.12.2019 Zaktualizowałam o nowe fotki galerie obecnego miotu. Po południu postaram się wrzucić nowy filmik 😉 Zapraszam do oglądania 🙂 Maluszki rosną oraz przybierają na wadze. Niebawem zaczną im oczka pękać a na razie próbują chodzić na czterech ale bardzo nieporadnie im to wychodzi. W tygodniu Lucky Luke został draśnięty w oczko przez któreś z rodzeństwa podczas przepychanki do „baru mlecznego”. Po przemyciu kilkakrotnie oczka słabo naparzoną herbatą opuchlizna zeszła ale nadal ma ropke w nim. Przemywam teraz przegotowaną wodą. Mam nadzieję, że nic poważniejszego mu się nie stało. Wszystkie maluszki doczekały się obcięcia pazurków. Dostępne szczenięta nadal to: LARA, LUCKY LUKE, LORD i LARS. Osoby zainteresowane nabyciem szczeniaczka z tego miotu zapraszam do kontaktu 🙂  

______________________________

15.12.2019 dzisiaj mieliśmy bardzo miłe odwiedziny. Odwiedzili nas państwo z Poznania (przyszli właściciele Lady) oraz właściciele Lunki z Gdańska 🙂 Tym samym Lady została  (na razie) wstępnie zarezerwowana 😉 Dostępne szczenięta Basenji w tej chwili to: LARA, LUCKY LUKE, LORD oraz LARS 🙂 Maluszki rosną jak na drożdżach. Cały czas śpią oraz w przerwie na spanie jedzą. Hathor jest zmęczona już tą szóstką a tu jeszcze przed nami tyle czasu zostało zanim dzieci porozjeżdżają się do swoich nowych domków… 🙂 Osoby zainteresowane rezerwacją zapraszam do kontaktu telefonicznego 😉

______________________________

12.12.2019 Na podstronach maluszków jest już wstawiona i zaktualizowana galeria zdjęć. Zaktualizowałam także wagę malców z dzisiaj. Galeria zdjęć oraz waga będzie aktualizowana raz na tydzień w dniu kiedy się urodziły. Maluszki rosną i przybierają na wadze. Dzisiaj miały odwiedziny swojej babci. Ari je wylizała a mama Hathor nie miała żadnych o to pretensji. Pełna zgoda między nimi. Dużo osób pyta się o pinczery średnie. Niestety w chwili obecnej nie hoduje już tej rasy psa. Dostępne szczenięta Basenji to: LARA, LADY, LUCKY LUKE, LORD oraz LARS. Odnośnie rezerwacji i więcej informacji, zapraszam do kontaktu telefonicznego 😉   

______________________________

06.12.2019 Wczoraj 5 grudnia Hathor urodziła swoje pierwsze dzieci. Poród odbył się naturalnie i książkowo czyli w 63 dzień ciąży. Mama i dzieci czują się dobrze. Maluszki mają wagę urodzeniową wyrównaną tzn. od 210 – 230 gr. Urodziły się 3 dziewczynki i 3 chłopców o maści rudo białej 🙂 Wszystkich zainteresowanych miotem z tego skojarzenia zapraszam do kontaktu telefonicznego. Niebawem pojawi się więcej zdjęć oraz filmików 🙂  

______________________________

24.11.2019 Hathor z dnia na dzień przybiera ciałka. Robi się coraz grubsza. Dzieci w brzusiu rosną jak na drożdżach. Zostało już tak niewiele do porodu. Mam nadzieję, że poród będzie bez komplikacji. Muszę jeszcze przygotować pokój w którym się będą odchowywać dzieciaczki. Hathor ma teraz taki apetyt, że pewno by zjadła konia z kopytami i by było jej mało. Strasznie ciekawa jestem ile ma dzieciątek w brzusiu i czy będą zdrowe przede wszystkim. Okaże się wszystko już za kilka dni… Dzisiaj jest 52 dzień ciąży. Na spacerach muszę pilnować dziewczyny żeby mi czegoś nie zjadły. Tam gdzie chodzę na spacery jest coraz bardziej brudno. Ludzie na parkingu przy cmentarzu zostawiają różne rzeczy nie koniecznie nadające się do zjedzenia przez psa. Bardzo rzadko sprzątane są ulice w Koninie. Jest coraz brudniej. Kiedyś było w miarę czysto. Ari ostatnio coś zjadła na spacerze i przypłaciła to biegunką a, ja stresem. Do tego weterynarz mi powiedział, że jakiś wirus panuje teraz w Koninie. Normalnie strach się bać. Na podwórze też nie za bardzo mogę dziewczyny wypuścić ponieważ obok mamy restaurację Kresowiankę która resztkami ze stołu dokarmia ptactwo a to ptactwo potem robi „zrzuty” nad naszym podwórzem i nie tylko. Śmietniki mają również nie zabezpieczone. Po pewnej interwencji mojej znajomej oraz mojej menadżer obiecała, że coś z tym zrobią i poprosiła o czas na zrobienie porządku ze śmietnikiem oraz ptakami. Za kilka dni minie miesiąc ale nie zauważyłam żadnych zmian o których mi mówiła i obiecywała. Ok. Poczekam jeszcze kilka dni a jak nic nie zrobią z tym i znowu znajdę jakieś „znalezisko” na podwórzu to inaczej zainterweniuje… Zgłoszę to odpowiednim służbom… W tygodniu postaram się zaktualizować podstronę HURIJI Banda Urwisów o nowe zdjęcia oraz wpiszę jej osiągnięcia na wystawach. Cały czas nie mogę się ogarnąć po stracie mojej Bety (DOXA Banda Urwisów), mojej kochanej rudej mordeczki. Biegaj sobie Becia za Tęczowym Mostem z Aresem i innymi pinczerami po wiecznie zielonej łące. Strasznie mi jej brakuje… 

______________________________

31.10.2019 byłyśmy dzisiaj z Hathor na badaniu USG w celu potwierdzenia ciąży. Mogę już oficjalnie pochwalić się nowiną, że Hathor jest w ciąży. Rozwiązania ciąży spodziewany się w okolicach 6 grudnia. Maluszki powinny się urodzić maści rudo-białej 😉 Zainteresowane osoby zapraszam do kontaktu telefonicznego. Na esemesy nie będę odpowiadać. Przyjmujemy wstępne rezerwacje 🙂 

______________________________

22.10.2019 Jakiś czas temu postanowiłam zrobić Hathor badania pod kątem Fanconi Syndrom oraz PRA. Oby dwa badania wykazały, że Hathor jest czysta. Badania tym razem były wykonane w USA w OFA. Co prawda nie posiadam jeszcze certyfikatu ale myślę, że już niedługo mi go wyślą. A, tak poza tym zachowuje się jak na razie bez zmian. Trudno mi stwierdzić samej czy zaskoczyła i będzie miała maluszki czy może ich nie będzie. 4 listopada idę z nią na badanie USG w celu potwierdzenia ciąży. Nie mogę się już doczekać 😉   

______________________________

05.10.2019 Wróciłyśmy z Hathor z randki. Randka zakończona powodzeniem. Teraz jedynie należy czekać na jej efekty. Na szczęśliwego przyszłego ojca szczeniąt wybrałam pięknego psa z nie polskim rodowodem a nazywa się LIFE IS A SMILE Alisina Zvezdochka po domowemu Smalik 😉 Jeśli Hathor zaskoczy to w pierwszej połowie grudnia maluszki powinny przyjść na świat. Za około miesiąc już tradycyjnie pójdę z Hathor na USG ażeby potwierdzić ciążę 🙂 W celu bliższych informacji związanych z tym miotem zapraszam na podstronę Planowane mioty 😉 

______________________________

03.10.2019 Od jakiegoś czasu Hathor ma cieczkę. Planuje w tym tygodniu jechać z nią na krycie. Przy okazji pragnę poinformować i przeprosić zarazem wszystkich zainteresowanych miotem z tego skojarzenia, że na krycie wybrałam innego reproduktora. Chłopak także jest rudo biały i jeśli krycie zakończy się tak jakbym sobie tego życzyła to maluszki powinny urodzić się na początku grudnia. Gdy przyjedziemy z krycia uzupełnię dane przyszłego ojca szczeniąt na podstronie planowane mioty 😉 

______________________________

16.08.2019 10 sierpnia byłyśmy z Hathor na wystawie w Sopocie. Niestety nic sensownego Hathor nie otrzymała poza oceną doskonałą z lok. 2. W konkurencji 4. Ogółem Basenji było 20. Pogoda też była nie zachęcająca gdyż padało a w taką pogodę wystawiać psa to jest znikoma przyjemność. Jestem wdzięczna za wystawienie P. Aleksandrze Nosek. Pragnę również bardzo podziękować za przygarnięcie i za nocleg właścicielom Kory. Kora co prawda nie była zachwycona moim przyjazdem i trochę zaczepnie na mnie szczekała tak jakby chciała powiedzieć „a, Ty tu po co babo przyjechałaś…?!”. W końcu jednak przetrawiła mój przyjazd. Jest nieufna jak to pinczer średni ale po jakimś czasie zdecydowała się w końcu, że pozwoli mi się pogłaskać. Poza tym Hathor otrzymała wpis do rodowodu „Suka Hodowlana” 😉 Od tej pory rude „maleństwo” może już mieć maleństwa 🙂 

______________________________

24.06.2019 16 czerwca byłyśmy z Hathor na wystawie w Lipnie (O/ Włocławek) to była trzecia wystawa Hathor i jej pierwsze zdobyte CWC. Czyli moja księżniczka rozpoczęła dorosły championat. Za wystawienie mojej dziewczynki pragnę podziękować bardzo serdecznie P. Aleksandrze Nosek (hodowcy Ari czyli mamy Hathor). Hathor na tej wystawie otrzymała ocenę doskonałą, lok. I, CWC, Zwycięzca Płci Przeciwnej (BOS). Oceniała p. Katarzyna Dziuba. Zdjęcia z wystawy Hathor są autorstwa p. Rafała Tomczyka 🙂 Bardzo dziękuję za pozwolenie na udostępnienie ich p. Joannie Groszek-Szymańskiej 🙂 Ja oczywiście musiałam się schować i z bardzo daleka obserwować co się dzieje na ringu. Inaczej Olce by było trudno wystawić rudą. Pragnę również pogratulować właścicielom Huriji osiągnięć na wystawach i ukończenia oraz zdobycia dyplomu Młodzieżowy Champion Polski 🙂 Hathor chciałam zgłosić na jeszcze jedną wystawę tym razem do Sopotu ale z wielkim żalem prawdopodobnie będę musiała odpuścić ponieważ nie ma noclegu bo wszystko już pozajmowane lub ceny są kosmiczne w tym terminie ani nie ma pociągu takiego w odpowiednim czasie żebym mogła dojechać na czas. Szkoda 🙁 Dzwoniąc w różne miejsca napotkałam na coś co można określić jako jawną dyskryminację osób podróżujących z psami. Na stronie pewnego portalu w Sopocie przeczytałam, że akceptują psy jedynie to, trzeba zgłosić podczas rezerwacji. Podczas rozmowy dowiedziałam się, że nie akceptują zwierząt osoba z którą rozmawiałam odnosiła się do mnie z wyższością oraz z pogardą, że aż mi było przykro. Rozumiem można nie akceptować zwierząt ale gdyby była taka informacja zawarta na stronie tej kwatery to bym nawet nie dzwoniła… Nie musiała bym także wysłuchiwać dezaprobaty osoby po drugiej stronie słuchawki 🙁 Trudno. Bywa i tak. Zaktualizowałam dzisiaj galerię Kokoszka oraz Huriji 🙂 Wstawiłam dużo zdjęć więc zapraszam do oglądania bo jest co oglądać 🙂 

_______________________________

14.06.2019 11 czerwca dowiedziałam się co było tak naprawdę przyczyną chudnięcia i bólu brzuszka u Bety oraz zmiany nastroju. Okazało się, że ma poważne zmiany lite na nerce. Guz. Zmiany na jajniku oraz powiększoną śledzionę, wątrobę oraz woreczek żółciowy. Narządy miała poprzemieszczane. Powiększone węzły chłonne. Była cieniem psa. Chociaż jak zawsze radośnie mnie witała gdy przychodziłam chociażby ze sklepu. Była jednak osłabiona i spacery bardzo ją męczyły. Zdarzało się, że potykała się o własne łapy. Gdy szła to tak jak stary pies. Miała zrobione badanie krwi oraz trzy razy (dla potwierdzenia) badanie USG. U człowieka kwalifikowałoby się to do wycięcia i przeszczepu. U psów raczej się tego nie praktykuje. Uśpiłam ją 12 czerwca żeby zaoszczędzić jej dalszego bólu. Przeżyła niespełna 6,5 roku. To grubo za wcześnie na odejście z tego świata. Ja prawdopodobnie będę odchorowywać stratę przez następne kilka lat. Jeszcze Aresa nie odchorowałam a straciłam już Betę. Nie potrafię się na niczym skupić. Cały czas o niej myślę. Mam mieszane uczucia. Przepełnia mnie smutek, niemoc, taka bezsilność i pustka a zarazem wściekłość i żal do samej siebie 🙁 Ruda na zawsze pozostanie w moim sercu. Mój kochany rudy strażnik. Mój kochany rudy „Cerbuś”. Miałam jechać z nią nad morze i miałyśmy odpocząć po szczeniakach jak tylko wydobrzeje a tutaj takie coś… Wynajduje sobie teraz różne zajęcia żeby tylko nie siedzieć w domu. Ari i Hathor też to źle przechodzą bo widać, że tęsknią i widać u nich smutek w oczkach… Otrzymałam ostatnio zdjęcia szczeniąt z ostatniego miotu ale zdjęcia muszą zaczekać na wstawienie troszkę czasu. Muszę się trochę ogarnąć z tego wszystkiego. Bardzo za nie dziękuję właścicielom.

______________________________

27.05.2019 Ok. Pora zaktualizować stronę o nowe informacje. Robię to z opóźnieniem gdyż Beta wpadła w nastrój wojowniczy i pogryzła Ari a Ari w odwecie tak jej dała po pysku, że Beta ma mordę teraz opuchniętą. Oczywiście fizycznie już wszystko ogarnięte i na szczęście obyło się bez szycia. Od weta otrzymały zastrzyki przeciwzapalne z antybiotykiem i jutro jeszcze do kontroli mają iść obydwie. Psychicznie u Bety zauważyłam pewne zmiany w zachowaniu które obserwowałam już wcześniej gdy Becie coś dolegało. Teraz się to potwierdziło. Bakteria E. Coli która przez spadek odporności spowodowany Tęgoryjcem zaczyna robić u niej spustoszenie w organizmie. Wet powiedział, że najpierw trzeba tęgoryjca zniszczyć a potem się wziąć za E. Coli. Ok. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Beta ma tendencje do nadkażeń bakteryjnych. Mam nadzieję, że po zwalczeniu tęgoryjca będzie jeszcze w ogóle co leczyć. W nocy witałam się z Anubisem. W niedzielę rozłożyła mnie na łopatki grypa. Ubiegłej nocy miałam 39,5 stopnia temperatury. Nieznośny ból całego ciała. Temperatura mi spadła do normalnej tak więc mogę cokolwiek zrobić i napisać. Mam nadzieję, że to była przełomowa noc. Obydwie dziewczynki czyli Kaja i Kalante znalazły swoje nowe domki i swoich kochających właścicieli w sobotę tj. 25 maja. Wszystkim właścicielom życzę dużo cierpliwości, serca oraz konsekwentnego wychowywania „urwisów” 😉 Tym samym chciałam już oficjalnie poinformować wszystkich odwiedzających stronę, że nie posiadam szczeniąt w chwili obecnej 🙂 Następny miot będzie już tylko Basenji 😉

______________________________

19.05.2019 Dzisiaj doszło do pewnego incydentu. Kaja i Kalante biegały po podwórzu bez starszych suk. Odizolowałam towarzystwo od siebie. Starsze chodzą na spacery. Tak będzie można szybciej zapanować nad „obcym” w ich ciałkach. Wracając do tematu. W pewnym momencie zauważyłam przez okno przechodzącą panią która zaczęła zagadywać do dziewczynek moich. Zatrzymała się przy bramie i wyjmuje coś z folii. W następnym momencie podaje to „coś” szczeniakom. Krew się we mnie zagotowała i krzyknęłam przez okno żeby nie dokarmiała mi psów. Udała, że nie słyszy. Okno otwarte na całą szerokość. Wyszłam z mieszkania i w drzwiach już ryknęłam jak lew czyli pomijając wszelkie grzecznościowe zwroty żeby nie dokarmiała mi psów. Zdziwiona wielce spojrzała się na mnie i poszła jak zmyta mamrocząc pod nosem. Odebrałam jednej z pyska to „coś”. Okazało się, że to psi przysmak coś jakby dentastix. Z tymże twardy jak zaraza 🙁 Nie wiem ile trwa ten proceder z tym dokarmianiem ale zaczynam się już na poważnie obawiać o zdrowie i ich życie 🙁 Ktoś coś im rzuca a potem ja biegam po weterynarzach i je leczę bo albo zatrucie albo robaczyce… Wczoraj kosiłam trawę i też coś podrzuconego znalazłam. Tak jakby kiełbasa…(?). Nie mam sił do ludzi 🙁 Na koniec chciałam napisać jeszcze, że zaczęłam drążyć w necie temat Tęgoryjca psiego (Ancylostoma Caninum). Chciałam poznać bliżej „obcego”. Okazuje się, że w człowieku ta gadzina nie jest w stanie przeżyć i ginie po kilku dniach. Jedynie co może spowodować to miejscową wysypkę lub zaczerwienienie skóry. Nie dojrzewa do formy dorosłej i nie jest w stanie się w naszych organizmach rozmnażać. Natomiast dla psa stanowi duże zagrożenie. U młodych szczeniąt może nawet doprowadzić do śmierci szczenięcia. Sprzątając po szczeniaku lub nawet po dorosłym psie i zachowując przy tym higienę własną nie jesteśmy w stanie się nim zakazić… Wystarczy umyć porządnie ręce mydłem i wodą po obcowaniu z psem 😉 

______________________________

13.05.2019 Jednak znowu moje obawy się potwierdziły. Zrobiłam dzisiaj (w piątek nie mogłam ponieważ szczeniaki biegały po podwórzu i nie mogłam pobrać czystej próbki) badanie kału. Dzieciaki również się zainfekowały tęgoryjcem. Dziwi mnie to, że psy odrobaczane systematycznie zainfekowały się robalem od swojej matki która też jest odrobaczana systematycznie. Oczywiście otrzymały te same leki co reszta (Basenji też otrzymały swoją dawkę w ubiegłym tygodniu). Za tydzień Beta dostanie następną dawkę leku oraz reszta stada. Zobaczymy co będzie dalej. Hathor była w sobotę na swojej pierwszej wystawie. Otrzymała bardzo fajny opis i na tym koniec. Ogólnie dostała ocenę bardzo dobrą. W sumie i tak na nic lepszego nie liczyłam. Pojechałam bardziej z czystej ciekawości. Byłam ciekawa czy w ogóle damy radę się wystawić. Hathor pobiegła ładnie aż sama byłam tym zaskoczona bo poprzez całą sytuację ze szczeniakami nie za bardzo miałam czas na przygotowania do wystawy. W efekcie wzięłam zepsutą ringówkę zamiast tej drugiej i musiałam ją wystawiać w sposób w jaki nie powinnam czyli na zwykłej parcianej smyczy.  Ale jak to się mówi „pierwsze koty za płoty”. Teraz najważniejsze jest to ażeby wyleczyć sforę z tęgoryjca. To jest trudne niestety zadanie jak jest ich tyle i wymaga to czasu oraz cierpliwości której momentami zaczyna mi już brakować. 

______________________________

08.05.2019 No i znowu się posypało i znowu jest pod górkę. Beta na spacerze na łąkach przed ciążą musiała upolować jakiegoś zwierzaka i zapaskudzić sobie organizm. Przez to, że je odrobaczam systematycznie objawy były utajone. Jednak teraz po ostatniej ucieczce dziewczyn z podwórza czyli Ari, Hathor oraz Bety musiały coś dodatkowo zjeść chyba co było zainfekowane Tęgoryjcem psim. Beta po ciąży i odchowie szczeniąt strasznie schudła. W zasadzie chudnie nadal w oczach. Waży tylko 4 kg więcej od swoich szczeniaków. Ewidentnie jest chora. Jestem strasznie zła na weterynarzy. Mówiłam wetowi jak Beta była w ciąży, że jakoś dziwnie jej mięśnie zaczęły zanikać. Już wtedy coś podejrzewałam ale wet stwierdził, że przesadzam. Zrzuciłam winę na złą jakość karmy i zmieniłam na inną. Teraz musiałam się wykłócić o zrobienie badań bo nie był chętny je zrobić. Zrobił zalecone przeze mnie badania które potwierdziły moje wcześniejsze obawy. Beta jest w trakcie leczenia, szczeniaki z racji tej, że 30 kwietnia były odrobaczane bo miałam jakieś podejrzenia swoje na razie nie mogą otrzymać leku który dostała Beta bo za wcześnie jest. Nie mogę zbadać im kału bo to też podobno za wcześnie. Pewno nikt już nie weźmie ode mnie szczeniaka po przeczytaniu tego wpisu ale musiałam to zrobić. Musiałam to napisać. Inni hodowcy potrafią sprzedać szczeniaka w złym stanie wmawiając, że tak ma być i że szczenięta tak wyglądają. Sama się z tym spotkałam. Cóż ja tak nie potrafię. Nie lubię jak szczeniaki u mnie dłużej przebywają bo wtedy to się łączy z problemami a nawet dodatkowym kosztem. Niestety nie lubię także jak wydaję szczeniaka żeby był w złym stanie zdrowia. Lubię jak szczeniaka wydaję żeby był zdrowy. Ludzie niektórzy nie potrafią też docenić szczerości i prawdy. Lub nie lubią prawdy. Prawda w oczy kole… W chwili obecnej w sytuacji która zaistniała wstrzymuję wydawanie dziewczynek aż do momentu kiedy nie będę pewna, że są zdrowe i mogą stąd wyjechać… Tęgoryjca może nabyć każdy pies bez względu czy jest rasowy czy też nie i może go nabyć pies nie spuszczany ze smyczy jak i ten spuszczony ze smyczy. Mogą być w ciele innego żywiciela którego sobie akurat upolował nasz pies czy kot. Możemy uważać i mieć oczy naokoło głowy i to też nie pomoże. Co ciekawe człowiek też może go dostać bo wystarczy przejść się gołą stopą po ziemi zainfekowanej tym robalem na dworze. Tęgoryjcem w taki sam sposób bo przez skórę może się zarazić pies, kot jak i człowiek. Nie ma reguły. Tęgoryjce potrafią przeniknąć przez zdrową skórę do każdego organizmu. Są trudne w wykryciu podczas standardowego badania kału dlatego jak się ma podejrzenia a nie został wykryty w jednym badaniu to trzeba powtórzyć to badanie za jakiś czas. Beta miała to szczęście w nieszczęściu, że został wykryty w pierwszym badaniu. Teraz muszę porobić badania reszcie sfory. Zbadać szczeniakom kał najszybciej będę mogła w ten piątek. Okaże się wtedy czy go mają czy nie… Wet nie miał przeciwwskazań do wydania ich ale ja mam swoje przeciwwskazania a to już wystarczy żeby ich nie wydawać do ludzi do odwołania 😉 Napisałam ten wpis czysto informacyjnie żeby nie tłumaczyć osobom dzwoniącym każdemu z osobna co się u mnie dzieje. Mam nadzieję, że zrozumiecie to i będziecie wyrozumiali…   

______________________________

02.05.2019 Dzisiaj wstawiłam dwa nowe filmiki z zabaw na podwórzu KALANTE i KAJI 🙂 No i okazuje się, że chyba miałam dobre przeczucie co do karmy. Już po jednym dniu jedzenia nowej karmy kupy zrobiły się normalne a dziewczyny spokojniejsze i mniej zainteresowane tym co wychodzi im z zadka 😉 Wczoraj na podwórzu miały małe spięcie między sobą. Jedna drugiej chciała zabrać patyk z pyska i doszło między nimi do ostrej wymiany zdań. Gdy krzyknęłam na nie to tak jakby kto na nie wylał kubeł lodowatej wody. Z miejsca się uspokoiły. Zaczynam się obawiać co będzie jak zostaną u mnie i zaczną się bójki między nimi. Mogą się nawet pozagryzać 🙁 Pinczery są pamiętliwe a jak walczą to bardzo zaciekle to robią 🙁 Wczoraj wieczorem jak je wpuściłam do domu były tak zmęczone, że poszły z miejsca spać 😉 Obudziły się jedynie w porze karmienia. Zjadły i poszły z powrotem spać 🙂 Zapraszam do oglądania filmików a osoby zainteresowane nabyciem KAJI lub KALANTE do kontaktu ze mną 🙂  

______________________________

29.04.2019 Sprawa brzydkich kupek się wyjaśniła. Dzieciakom zachciało się popróbować swojego legowiska. Nie zauważyłam tego wcześniej dopiero wczoraj wieczorem przykuła moją uwagę dziwna jakby plama na legowisku. Myślałam, że może któreś się zlało co by było dziwne ale prawdziwe. Gdy podeszłam zauważyłam, że plama nie jest plamą a dziurą. Wygryzły dość sporej wielkości dziurę w drybedzie. Oczywiście zjadły ten kawałek i musiało to trochę potrwać czasu zanim się go pozbyły z organizmów. Małe brzydale. Nowy domek potrzebny na cito dla nich. Szkodzą sobie takim zachowaniem i nakręcają się oby dwie na takie zachowania. A, druga sprawa jest taka, że mam zgłoszoną HATHOR na wystawę tak więc naprawdę super by było gdyby pojechały już sobie stąd. Wystawa jest 11 maja. Od jutra już mogą na spokojnie wychodzić na dworek bez obawy, że się czymś zainfekują. Muszę je jeszcze raz odrobaczyć. Bo siedząc w domu w kojcu zaczęły interesować się własnymi kupami z nudów. To zaczyna im mijać już. Otrzymują specjalne tabletki na koprofagię. Jest to odpowiednio dobrana mieszanka witamin. W każdym razie udaje mi się już po nich posprzątać co wcześniej było trudne do osiągnięcia 😉 Zamówiłam im też nowy worek karmy. Karma jest na bazie jagnięciny i ryżu. Jutro powinnam już otrzymać worek z karmą. Więc wszystko powinno wrócić do normy 🙂   

_______________________________

28.04.2019 We wtorek tj. 30 kwietnia dziewczynkom kończy się kwarantanna po szczepieniach. Zaczną wychodzić na dwór. Po ostatnim szczepieniu mają odczyny alergiczne w miejscu wkłucia. Nie podoba mi się też ich kupa. Nie jest to biegunka ale nie jest to też normalna kupa. W każdym razie jest to coś co się trudno sprząta. Może to być powodem zawartej w karmie pszenicy. Już kiedyś tak miałam z Bigą gdy ją przywiozłam z hodowli. Biga okazało się, że jest uczulona na pszenice. W jej nowym domu też mają z tym problem. Nie może nic zjeść co ma pszenicę bo od razu kupy są brzydkie. Wracając do szczeniaków musiałam po tym szczepieniu ostatnim zastosować kwarantannę i nie wypuszczać ich na dwór z obawy żeby czegoś nie podłapały. Musiały ten czas siedzieć w domu w kojcu i się nudziły nie możliwie i wymyślały z nudów różne zabawy niekoniecznie dla nas ludzi przyjemne. Czas najwyższy ażeby porozjeżdżały się do swoich nowych domków a nie kisiły się u mnie. Ludzie podczas rozmów przez telefon pytają się o nowe mioty chociaż wyraźnie napisałam, że to ostatni miot. Więcej szczeniąt Pinczera średniego u mnie nie będzie!!! Przy okazji wczoraj na wystawie w Opolu HURIJA Banda Urwisów uzyskała następne tytuły oraz zakończyła tym samym Młodzieżowy Championat Polski. Właścicielom składam serdeczne gratulacje!!! Bardzo dziękuję za wystawianie HURIJI 🙂 Na swoje nowe domki oraz kochających właścicieli nadal czekają KAJA i KALANTE 🙂 Osoby zainteresowane zapraszam do kontaktu 🙂   

______________________________

16.04.2019 Od dzisiaj Kaja i Kalante posiadają komplet szczepień łącznie ze szczepieniem na wściekliznę. W dalszym ciągu są dostępne i czekają na swoje nowe domki. Zapraszam do kontaktu telefonicznego po więcej informacji 🙂 

______________________________

13.04.2019 Zaktualizowałam galerię KOKOSZA o nowe fotki z jego nowego domku które otrzymałam od jego właścicieli jakiś czas temu. Właścicielom KOKOSZA bardzo za nie dziękuję 🙂 W następnym tygodniu czyli we wtorek jak wszystko będzie nadal ok., z dziewczynami to zostaną zaszczepione po raz trzeci i w ten sposób będą posiadać komplet szczepień. Nie polecam nabywcom szczepić tzw. kombajnem ale sama będę musiała zaryzykować i je tak zaszczepić. Trudno będę musiała je bardzo wnikliwie obserwować w pierwszym dniu czy nie puchną po zaszczepieniu. Weta mam blisko więc mogę sobie na coś takiego pozwolić. Pomimo tego co pisałam wcześniej jednak zacznę wystawiać Hathor. Teraz troszkę może opiszę charakterki tych dwóch co szukają domów. Kalante jest niespokojnym duchem oraz lubi psocić i do psot prowokować Kaję. Ale oprócz ognistego temperamentu potrafi też przed postawieniem miski na podłogę, usiąść. Czyli moim zdaniem jakby pojechała do swojego nowego domku i ktoś by ją chciał szkolić to myślę, że nie będzie miał większego problemu ze szkoleniem jej. Kaja jest spokojniejsza jakby bardziej zrównoważona ale prowokowana przez Kalantę potrafi rozrabiać nie gorzej od niej. Niestety ona nie siada na widok miski tylko próbuje do niej doskoczyć zanim miska znajdzie się na podłodze. Oby dwie w stosunku do ludzi nie wykazują na tym etapie jakiejś agresji. W sumie można powiedzieć, że oby dwie zachowują się jak chochliki… Nakręcają się wzajemnie 😉 Gdy wypuszczę je z kojca to bawią się ze starszyzną czyli z Betą i Hathor w podgryzanie siebie nawzajem. Ari próbuje unikać tego typu zabaw a jeśli się bawi to krótko. Zauważyłam, że stara się chować przed szczeniakami Bety. Ewidentnie ma ich dość… Moja rodzina też już jest nimi zmęczona. Pokój w którym jest kojec sąsiaduje z pokojem w którym śpią moi rodzice czyli osoby starsze. Niekiedy przez głośne zabawy szczeniaków nie mogą zasnąć lub są budzone o wczesnych godzinach lub nawet w nocy. W tym drugim pokoju słychać je tak jakby były nie za ścianą a w tym samym pokoju. Moi rodzice skarżą się na hałasy, że nie mogą spać ale co ja mogę na to poradzić…? Jest trudna sytuacja z nimi i nie mam na to w sumie wpływu…   

______________________________

11.04.2019 Przez to, że nie ma zainteresowania tymi dwiema suczkami będę prawdopodobnie zmuszona sytuacją zawiesić hodowlę albo w ogóle zamknąć. Hoduje się dla ludzi a nie dla siebie. Dla siebie wystarcza z reguły to co się ma. Nie mam warunków na utrzymanie tak dużej ilości psów. Trójka w zupełności mi wystarczy. Widząc w którym kierunku to zmierza będę zmuszona powziąć bardzo radykalne kroki. Wiem, że i tak nikt tego nie czyta ani nikogo to nie obchodzi tak więc w sumie nie wiem po co to piszę. W tym roku z racji, że mam opłacaną składkę to i tak hodowla w dalszym ciągu będzie funkcjonować ale muszę się zastanowić nad dalszym sensem jej istnienia. Czy to ma w ogóle sens. Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie powinnam pisać takich rzeczy na stronie, że to odstrasza. Może i odstrasza i może i dobrze. Niech co niektórzy wiedzą jak to wygląda od tej drugiej strony. Za względu na to, że są jeszcze u mnie szczeniaki jestem też zmuszona do odłożenia wystaw HATHOR. Z jednej strony, że nie mam jak dojechać a ludzie obcy jak i rodzina nie chcą mi pomóc z dojazdami a po drugie to jak wyjadę na wystawę to kto się zajmie tymi które zostaną w domu. Dorosłe wytrzymają ale młode nie koniecznie. Jestem sama i nikt mi nie pomaga. A, poza tym na wystawę trzeba psa przygotować. Bez przygotowania nie ma co myśleć o wystawach. Tak więc dopóki są szczeniaki z tego miotu, plany odnośnie miotu Basenji też będą musiały być przełożone bo to się wiąże z wystawami a także z warunkami bytowymi. Nie rozmnażam hurtowo psów to następna moja zasada. Następna sprawa jest taka, że prawdopodobnie któraś z hodowli robi wszystko na przekór ażebym nie sprzedała tego miotu. Mam podejrzenia która to hodowla ale bez dowodu nic nie mogę zrobić w tej kwestii… Tak czy siak wszystko jest uzależnione tym, że dopóki jest u mnie KAJA i KALANTE nie mogę się nigdzie ruszyć ani też nic planować… Zapytania odnośnie następnego miotu odbieram już tylko jako żart… Nie będzie już u mnie następnego miotu Pinczera średniego co nie znaczy, że KALANTE i KAJA mają zostać u mnie. Nie, nie mają. To są dwie dostępne suki którym pilnie potrzeba nowych domów…!!!

______________________________

09.04.2019 W dalszym ciągu dostępne są KAJA i KALANTE. Jest nie ciekawa sytuacja. Zastanawiam się jak długo jeszcze te dwie tu będą. Siadają mi nerwy przy nich ze zmęczenia. Momentami mam dość już wszystkiego. Nie dosypiam, nie dojadam, nie mogę nigdzie wyjść. Musiałam przełożyć na inny termin swoją wizytę u lekarza nawet. Tego lekarza mam tylko raz w roku. Oby dwie mają takie pomysły na życie, że aż strach. Nie można ich zostawić ani na sekundę bez kontroli bo zaczyna dochodzić między nimi do kłótni o zabawki. Będę musiała im zabrać zabawki chyba. Z nudów wymyśliły sobie jeszcze inną zabawę ale tego to nawet nie jest sposób opisać co robią… Gdyby była jedna to dało by radę jakoś nad nią zapanować. ale z tego co widzę czyli zero zainteresowania nimi to chyba raczej stąd tak szybko nie wyjadą. W następnym tygodniu będą miały ostatnie szczepienie. Czyli tzw. gotowce będą. Kupiłam tej dwójce inną tańszą (od tej co do tej pory jadły) karmę ponieważ tamta karma o to troszkę za dużo kosztuje a niestety nie pracuję tylko mam rentę i muszę tak wszystko obliczać żeby starczyło… Przez tą dwójkę doszłam do wniosku, że dobrze robię jednak dając już spokój Becie z kryciem. Ona też jest nimi już zmęczona. W weekend jak będę miała chwilę czasu to zaktualizuję galerię KOKOSZA o nowe fotki z jego domku.  Odnośnie KALANTE i KAJI zapraszam do kontaktu 🙂 

______________________________

29.03.2019 W ubiegły weekend HURIJA Banda Urwisów była na swoich pierwszych dwóch wystawach w Zielonej Górze. Poszło jej super. W sobotę otrzymała ocenę doskonałą, Zwycięstwo Młodzieży oraz złoty medal a w drugi dzień to samo do tego Najlepszy Junior oraz Najlepsza w Rasie 😉 Pani Małgosi bardzo dziękuję za wystawienie dziewczynki 🙂 Przez to, że została wystawiona HURIJA przez swoją właścicielkę zmotywowało mnie to do wystawienia HATHOR 🙂 Na razie wysłałam metryczkę do Poznania w celu wystawienia rodowodu. Od teraz mogę już też zgłaszać Hathor na wystawy 🙂 Ciekawe jak nam pójdzie 😉 Muszę zacząć z nią pracować i uczyć ją stania w statyce oraz pokazania się w ruchu 😉 Mam to dość utrudnione gdyż cały czas i myśli zajmują mi KAJA i KALANTE. To najwyższy czas aby znalazły swoje nowe domki. U dziewczynek biegunki i rzadkie kupki minęły i widzę, że się oczyściły ze zjedzonej wykładziny 😉 Zostały dzisiaj odrobaczone 🙂 Nadal oby dwie są dostępne 😉 W celu bliższych informacji dotyczących KALANTE i KAJI zapraszam do kontaktu telefonicznego 🙂 Na olx otrzymałam dzisiaj znowu dziwną wiadomość. Historia sprzed roku zaczyna się powtarzać i dlatego wolę kontakt telefoniczny 😉 

______________________________

 

24.03.2019 Sprawa rzadkich kup u dziewczynek się wyjaśniła. Nie dosyć, że podarły wykładzinę to jeszcze się jej najadły. Moja szybka interwencja jednak odniosła skutek bo po podaniu węgła oraz pasty zaczęła im się kupka stabilizować. Dzisiaj zaktualizowałam pod galerie KALANTE oraz Kaji i wstawiłam nowy filmik z dzisiejszego dnia 😉 W dalszym ciągu oby dwie dziewczynki szukają swoich nowych kochających właścicieli i domków 🙂 Zapraszam do oglądania oraz kontaktu telefonicznego 🙂 

______________________________

22.03.2019 No i historia lubi się powtarzać. KAJA ma bardzo rzadką kupę. To oznacza, że znowu się wczoraj przejadła jak mnie nie było. Mają zwiększoną dawkę karmy a dodatkowo może to być reakcja na szczepienie. Gdyby było to coś innego to by były nie chętne do zabawy a dziewczyny energia rozpiera. Musiałam pojechać załatwić pewne swoje sprawy a nie było mnie góra trzy godziny. W tym czasie musiały po sobie posprzątać i tym samym przeładowały sobie żołądki. Gdy przyjechałam do domu zauważyłam pozostałości już tylko. Jak jestem to jeszcze udaje mi się je upilnować. Jakby była jedna to też inna bajka wtedy więcej mojej uwagi by się skupiło na tej jednej a do tego nie byłaby zamykana w kojcu. Dwóch nie wypuszczę z kojca bo pod moją nieobecność rozniosą mi mieszkanie. Na podwórzu nie daję już rady ich upilnować. Interesuje je wszystko i wszystko by wzięły do pyszczka. Moje podwórze nie jest bezpieczne dla szczeniąt więc trzeba je pilnować i mieć oczy naokoło głowy a i to nie wystarcza. Niestety oby dwie znowu są dostępne czyli KAJA i KALANTE. Ja jestem nimi już maksymalnie zmęczona. Do tego generują dodatkowe koszty. Wczoraj po wyjściu na obiad do drugiej części domu i powrocie z obiadu zastałam podartą wykładzinę w kojcu. Na obiedzie byłam raptem pół godziny. Może za długo właśnie o te pół godziny? Ten miot jest bardzo absorbujący. Wymaga dużo poświęcenia czasu i mojej uwagi. Czasu którego ja nie mogę każdemu z osobna zapewnić tyle ile tego sytuacja wymaga. Mam jeszcze trzy dorosłe suki którymi też muszę się zająć. Myślałam, że dam radę wyjechać na parę dni z Betą nad morze żeby odpocząć po tym miocie ale już nie wyjadę. Podejrzewam, że KAJA i KALANTE jeszcze tu posiedzą u mnie… Momentami mam wrażenie jakby ktoś rzucił na KALANTE i KAJĘ jakiś urok. Ostatnio ktoś do mnie napisał maila z zapytaniem o Kalante czy jest wolna. Gdy odpisałam bardzo krótko co prawda bo na tyle mi czas pozwolił, że jest dostępna tak żadnej odpowiedzi nie otrzymałam. Nie wiem co myśleć w takich sytuacjach. Jedno jest pewne, że wolę rozmawiać przez telefon niż odpisywać a potem być zbytą 🙁 Osobom które są zainteresowane na poważnie nabyciem którejś z dziewczynek jestem skłonna nieznacznie spuścić cenę 😉 Cenę oficjalną można znaleźć na olx oraz ale gratka 😉 W sprawie KAJI i KALANTE zapraszam do kontaktu telefonicznego… 😉 

______________________________

19.03,2019 Dzisiaj dziewczynki zostały zaszczepione po raz drugi. Bardzo dzielnie to zniosły. Nie pisnęły nawet ani się nie wyrywały. Normalnie twardzielki z nich. Na swój nowy domek w dalszym ciągu czeka KALANTE 😉 W sprawie bliższych informacji zapraszam do kontaktu 🙂 

______________________________

18.03.2019 Została zarezerwowana wstępnie KAJA 😉 KALANTE nadal czeka na swoich ludzi 🙂 Wrzuciłam dwa króciutkie filmiki z wczorajszego dnia. Dziewczynki po raz pierwszy wyszły na dworek. Początkowo bardzo nieśmiało i ostrożnie zwiedzały zakątki podwórza ale po chwili się rozkręciły i momentami nie potrafiłam ich ogarnąć wzrokiem 😉 Zapraszam do oglądania i kontaktu odnośnie suczki KALANTE 🙂 

______________________________

16.03.2019 Dziewczynki rosną jak na drożdżach. Psocą razem niemiłosiernie. Domagają się mojej uwagi i kombinują przy tym jak mogą. Cel mają jeden w tym wszystkim ażebym weszła do pokoju w którym są i do ich kojca. Jak wchodzę radość u nich jest nie opisana. Nauczyły się ściągać obróżki. Nie miałam takich cwaniaków w poprzednich miotach. Kaja z racji notorycznego ściągania obróżki przez jej siostrę już od dłuższego czasu nie ma jej założonej w obawie, że mogą odgryźć z niej plastikowy element i połknąć a tym samym zrobić sobie krzywdę. Kalante wczoraj z obróżki została rozebrana przez Kaję i już jej na razie nie mam co nawet założyć ponieważ wszystkie obróżki jakie miałam zostały już wykorzystane i zniszczone przez nie. Całe szczęście Kaja ma troszkę inne uszy i po uszach je rozpoznaję. Przynajmniej na razie tak jest ale zaczynam myśleć o kupnie czytnika czipów. Czyli następny koszt bo to takie tanie nie jest. Do tego budzą mnie i resztę domu z samego rana głośnym szczekaniem w kojcu. Jestem już potwornie zmęczona ich wybrykami i czas aby i one pojechały sobie stąd. Niestety na ten moment muszę chyba poczekać i sama nie wiem jak długo jeszcze… W celu bliższych informacji odnośnie Kaji i Kalante zapraszam do kontaktu telefonicznego 😉    

______________________________

12.03.2019 Dzisiaj dziewczyny małe i duże zostały odrobaczone. Za tydzień jak wszystko będzie ok., to KAJA oraz KALANTE zostaną zaszczepione po raz drugi. Oby dwie siostry w dalszym ciągu szukają swoich domków i kochających właścicieli 😉  

______________________________

06.03.2019 Wstawiłam więcej zdjęć KALANTE i dodałam dwa nowe KAJI gdyż akurat tyle udało mi się zrobić. Wrzuciłam również nowy filmik dziewczynek jak też zaktualizowałam galerie KORY i KOKOSZA w ich nowych domkach. Zapraszam do oglądania 🙂 Właścicielom bardzo dziękuję za przesłane fotki 🙂 

______________________________

03.03.2019 Zaktualizowałam galerię dziewczynek KAJI i KALANTE o nowe fotki 😉 Oraz dodałam filmik nakręcony krótko przed przyjazdem nowych właścicieli KOKOSZA 😉 Przy okazji chciałam napisać, że KAJI biegunka przeszła. KOKOSZOWI w nowym domku także nic już nie jest 🙂 Wszystkim właścicielom bardzo dziękuję za te pierwsze i cenne informacje z nowych domków 🙂 Za zdjęcia Kory bardzo dziękuję jej nowym właścicielom 🙂 W dalszym ciągu dostępna jest KAJA i KALANTE. Dziewczynki w dalszym ciągu czekają na swoich nowych kochających właścicieli oraz super domki 😉 Zapraszam do oglądania i kontaktu telefonicznego w celu bliższych informacji 😉 

______________________________

02.03.2019 Dzisiaj pojechał do swojego nowego domku KOKOSZ. Dużo nie brakowało a nie pojechałby dzisiaj. Wczoraj dostał nagle biegunki i strasznie przy tym „gazował”. Otrzymał wczoraj wieczorem pastę do pyszczka oraz węgiel co zatrzymało u niego biegunkę, KOKOSZ dzisiaj jeszcze przed wyjazdem miał wizytę u naszego weterynarza który po zbadaniu stwierdził, że nie widzi u niego przeciwwskazań do wyjazdu. Jednak dał do podania w domu preparat jeszcze w strzykawce do podania do pyszczka. Wydaje mi się, że przyczyną biegunki były trzy rzeczy które prawie w tym samym czasie nastąpiły. Maluchy od swojej matki nauczyły się sprzątać po sobie. Zaczęły zjadać swoje odchody czyli można to nazwać śmiało koprofagią. Następna sprawa to zostały 26 lutego odrobaczone a trzecia ostatnia przestawiłam je na jedzenie suche. Myślę, że za szybko i za dużo zmian było jak na jeden tydzień. Przyznaje, że to moja wina. Wróciłam znowu do namaczania. KAJA też miała biegunkę i oby dwoje z KOKOSZEM wcześniej sprzątały po sobie. KAJA dostanie na wieczór jeszcze troszkę pasty Diarsanyl+ do pyszczka i powinno się wszystko unormować.  Zostały teraz we dwie to będzie mi łatwiej nad nimi zapanować. Podczas mojego sprzątania kojca maluchy strasznie rozrabiają. Kradną mi to co już jest sprzątnięte. Wykorzystują moją chwilę nieuwagi. To takie małe chuligany. To jest najgorsze bo w sumie największą szkodę robią sobie… Kalante za to jest gadatliwa i lubi sobie na mnie poszczekać 😉 Siada naprzeciw mnie machając ogonkiem i zaczyna na mnie szczekać. W dalszym ciągu oby dwie dziewczynki są dostępne i czekają na swoje nowe domki oraz kochających właścicieli 🙂   

______________________________

24.02.2019 W piątek tj. 22.02.2019 maluchy przeszły kontrolę miotu z ramienia ZKwP oddział Poznań. Od pani kierownik sekcji pinczera i sznaucera otrzymały bardzo ładny opis 🙂 Dostały również zielone światło na opuszczenie hodowli 🙂 Kajko i Kora wczoraj pojechały już do swoich nowych domków. Oby się im udało 😉 Właścicielom życzę dużo cierpliwości i wyrozumiałości w wychowywaniu tych psich dzieci 🙂 Dostępne są nadal dwie dziewczynki maści rudej czyli KAJA i KALANTE 🙂 Z powodu wyjazdu szczeniąt nie zrobiłam świeżych zdjęć. Postaram się je zrobić w najbliższym czasie będą zrobione telefonem 🙂 Aparat musiałam oddać do przeglądu gdyż przestał łapać ostrość 🙁 Starość nie radość… itd. Po niedzieli go odbiorę i mam nadzieję, że będzie już z nim wszystko ok. 😉 Hathor rana po zabiegu goi się ładnie i jak wszystko będzie ok., to w środę tj., 27 lutego będzie miała ściągane szwy 🙂 

______________________________

19.02.2019 Szczenięta zostały za chipowane oraz pierwszy raz zaszczepione. Zrobiły się marudne troszkę po pierwszym szczepieniu. Mam nadzieję, że tylko na marudzeniu się zakończy i nie będą miały biegunek. Jak na razie kupki są ok., ale to jeszcze za wcześnie na moją radość. Jutro się wszystko okaże 😉 W czwartek jestem umówiona z panią kierownik sekcji na przegląd miotu. Ma do nas przyjechać z Poznania. Jak nie będzie miała żadnych zastrzeżeń to myślę, że maluchy będą mogły powolutku rozjeżdżać się do swoich nowych domków. Przynajmniej te zarezerwowane. W dalszym ciągu na swoje domki czekają dwie rude dziewczynki: Kaja i Kalante 😉    

______________________________

18.02.2019 W przeciągu tygodnia sytuacja się wyjaśniła z maluchami. Kora znalazła swój nowy domek i panią a i Kokosz też został już zarezerwowany. Na nowe domki i swoich właścicieli czekają dwie rude sunie: KORA i KALANTE 🙂 Zaktualizowałam playlistę filmików na podstronie miotu „K” o nowy filmik. Zapraszam do oglądania i kontaktu w sprawie rezerwacji dziewczynek. Hathor ma dzisiaj zabieg na przepuklinę. Mam nadzieję, że po zabiegu będzie się rana ładnie goiła, że nie będzie komplikacji 😉 Jestem dzisiaj strasznie zestresowana tym zabiegiem…

______________________________

11.02.2019 Do grona szukających nowych domków doszła KORA. Musiałam zrezygnować z rezerwacji gdyż poprzez niezgodność stron wynikł konflikt. Niedoszłemu panu Kory który chciał ją nabyć nie spodobała się umowa którą na początku w ogóle się nie interesował. Zarzekał się, że szczeniaka kupuje dla siebie a papiery i inne sprawy to drugorzędna sprawa. W sobotę wieczorem nagle przysłał mi maila z prośbą podesłania wzoru umowy. Wysłałam umowę chociaż miałam mieszane uczucia. Jak się okazało słusznie. Osoba od samego początku mi się nie podobała. Ale próbowałam uciszyć swój wewnętrzny głos. Wczoraj po 50 minutowej rozmowie przez telefon doszłam do wniosku, że Pan szczeniaka już żadnego u mnie nie kupi. Mam podejrzenia nawet, że to handlarz… Na 100% jednak wielki cwaniak. Na kupnie psa chciał zarobić. „Bo co jeśli w przyszłości będę chciał sprzedać Korę?” Jeszcze nie kupił psa a już myśli o sprzedaży jego? Przyczepił się w umowie do jednego zapisu. Obiecałam, że usunę ten zapis z tej umowy ale temu Panu było mało. Pan zaczął dyktować swoje warunki umowy na które się nie zgodziłam. Przesłałam mu zwrot zadatku. W odpowiedzi otrzymałam maila po którym mam na dzień dzisiejszy już dość wszystkiego. Pogroził mi w nim, że gdybym nie oddała mu zadatku to sprawę rozstrzygnąłby sąd. Następnie stwierdził, (cytat) „Czasy dyktowania warunków, niestety już się skonczyly, negocjacje, kompromis… Bo można zostać ze szceniakami na długo. Szkoda, ze Kora nie doczekala się dobrego domu”. Tu koniec cytatu. Co to ma w ogóle być…? Nawet jeśli by została u mnie to nic złego by się nie stało. Jest ładną sunią i na wystawy jak najbardziej będzie się nadawać… W chwili obecnej Kora szuka swojego nowego i mam nadzieję, że już ostatecznego właściciela czyli pana lub panią. Tym samym nowych domków szukają teraz trzy rudzielce i jedna czarna podpalana dziewczynka 🙂 Zapraszam do kontaktu i przemyślanej rezerwacji szczeniąt 🙂 

______________________________

09.02.2019 Zaktualizowałam indywidualne galerie zdjęć maluszków o nowe fotki oraz zaktualizowałam wagę maluszków na ich pod stronkach. Dzieciaki rosną i rozwijają się prawidłowo. Musiałam im zabrać już maty na które się załatwiały ponieważ za bardzo się nimi zaczęły interesować a to mogło im zaszkodzić na zdrowiu. Mam przez to więcej sprzątania i biegania z mopem. Po niedzieli w tygodniu dzieciaki powinny przejść odrobaczenie drugi raz oraz powinny zostać za chipowane i zaszczepione. Zobaczymy jak weterynarz zaleci. Dzwoniłam także do pani kierownik sekcji pinczera i sznaucera w celu umówienia się na przegląd miotu. Przegląd odbędzie się prawdopodobnie po 18 lutym 🙂 O ile pani kierownik będzie mogła z Poznania do nas dojechać 😉 Jeśli tak się stanie to prawdopodobnie po 23 lutego maluszki pomalutku będą mogły opuszczać już mury hodowli 😉 23 lutego skończą 7 tygodni 🙂 Jednakże nadal na swoich właścicieli czekają trzy rudzielce: KOKOSZ, KAJA i KALANTE 😉 Prawdopodobnie jest to ostatni już miot Pinczera średniego w mojej hodowli 🙁 W celu bliższych informacji zapraszam do kontaktu telefonicznego i rezerwacji dzieciaków 😉 

______________________________

01.02.2019 Dodałam do pod galerii maluchów indywidualne fotki.  Jutro tj. 2 lutego zaktualizuje ich wagę na ich pod stronkach 😉 Dzieciaki rosną w oczach 🙂 Są strasznie zadziornie między sobą i zaczynają już pomalutku szaleć 🙂 Zapraszam do oglądania indywidualnych zdjęć na podstronach malców oraz kontaktu w sprawie rezerwacji rudzielców 😉

______________________________

30.01.2019 Maluszki po raz pierwszy zostały odrobaczone. Wet miał jednodniowe opóźnienie. Jednakże dzisiaj się w końcu pojawił i maluszki odrobaczył. Za dwa tygodnie będzie następne odrobaczenie. Po drugim odrobaczeniu dzidzie psie przejdą szczepienie oraz chipowanie jak i na samym końcu będą miały odbiór miotu (przegląd miotu) z ramienia ZKwP. Po przeglądzie czyli gdzieś za miesiąc będą mogły jechać do swoich nowych domków 😉 W dalszym ciągu na swoich ludzi czekają: KOKOSZ, KAJA i KALANTE. Trzy wyjątkowe rudzielce 🙂 Wrzuciłam dwa nowe filmiki 🙂 Zapraszam do oglądania i kontaktu w sprawie rezerwacji 🙂

______________________________

26.01.2019 Niby tydzień czasu dla nas ludzi jest niewiele. Dla szczeniąt jest to dużo. Dużo rzeczy się wydarzyło. Maluszkom nie dosyć, że oczka się pootwierały to jeszcze zaczęły wyrastać ząbki. Beta częściowo karmienie przerzuciła już na mnie. Od wtorku czyli 22 stycznia maluszki dostają już namoczoną suchą karmę. Jednakże coś im nie za bardzo chyba służy ta karma i muszę zmienić na inną. Od poniedziałku będą jadły startera. We wtorek czyli 29 stycznia przyjedzie do nas weterynarz na pierwsze odrobaczenie. Mam przynajmniej taką nadzieję, że dotrzyma słowa i przyjdzie do nas obejrzeć maluchy i je odrobaczyć. Kokosz okazuje się być najbardziej kontaktowym maluszkiem z całego miotu 🙂 Z racji tej, że malce są bardzo mocno ruchliwe i nie jestem w stanie zrobić im zdjęć indywidualnych posiłkować się teraz będę zdjęciami wspólnymi oraz filmikami. Zdjęcia indywidualne będą w późniejszym terminie. Muszę poprosić moją kuzynkę sąsiadkę do pomocy 😉 Wczoraj wrzuciłam nowy filmik z pierwszych zabaw maluszków 🙂 Zapraszam do oglądania oraz kontaktu 🙂 Nadal wolne są trzy rudzielce: Kokosz, Kaja oraz Kalante 😉 

______________________________

18.01.2019 Maluszkom zaczęły otwierać się oczka. Zaczęły też ładnie przybierać na wadze. Wygląda na to, że rozwijają się prawidłowo przynajmniej na dzień dzisiejszy. W dalszym ciągu swoich właścicieli szukają: Kaja, Kalante oraz Kokosz. Czyli trójka rudzielców 😉 Zapraszam do kontaktu oraz rezerwacji maluszków 🙂 

______________________________

14.01.2019 Malutka Kasandra odeszła za Tęczowy Most 🙁 Biegaj sobie malutka razem z wujkiem Aresem po bezkresnej zielonej łące… Tam już Cię żadna krzywda ziemska nie spotka… Matka natura bywa bardzo okrutna niekiedy 🙁 Jest mi bardzo przykro z tego powodu 🙁 Tak troszkę zmieniając temat miot tegoroczny pinczera średniego jest ostatnim miotem Bety. Jesienią planuje kryć Hathor (Basenji). Nie wiem jeszcze jakim psem ale są plany… Z racji na wiek Bety, Beta przejdzie na zasłużoną już, troszkę wcześniejszą emeryturę. 

______________________________

13.01.2019 Osoby które chcą się ze mną kontaktować w sprawie szczeniąt proszone są o wysyłanie zapytań z aktualnego adresu email. Otrzymuje niekiedy email’e na które nie mam możliwości odpowiedzieć tak jak to miało miejsce dzisiaj. Dostaje wtedy informacje zwrotne, że Google czy też Gmail nie odnalazł domeny. Nie jestem w stanie wtedy odpowiedzieć na takiego maila. Dlatego proszę zawsze o kontakt telefoniczny. Tak jest najszybciej i najwygodniej dla jednej jak i dla drugiej strony 🙂  

______________________________

12.01.2019 Po krytycznym całym tygodniu mogę chyba już śmiało napisać, że maluchy doszły do siebie i wszystkie ładnie zaczęły przybierać na wadze. Kasandra na razie jest jeszcze pod moją obserwacją ponieważ jej waga w pierwszych dniach była delikatnie mówiąc nie stabilna. Zamiast przybierać zaczęła spadać. W jednym dniu miałam już przez to załamanie nerwowe. Myślałam, że mała mi zejdzie. Jednak po jednym przełomowym dniu zaczęła przybierać na wadze. Próbowałam ją karmić mlekiem z butelki dla szczeniąt ale nie chciała. Sprawdziłam jej odruchy ssania ale jak się zassała to mogłaby wessać nie tylko palec ale i rękę. Brzuszek normalny. Wszystko niby w normie. Ciąża donoszona książkowo a jednak coś poszło nie tak? Weterynarz mi powiedział, że być może długi poród spowodował niedotlenienie mózgu dodatkowo zalanie wodami płodowymi do tego jeszcze zimno na drugi dzień po porodzie dał jej się we znaki. Wet twierdzi, żeby dać jej szansę bo ona może z tego wyjść. Więc dałam jej szansę. Nie przespane noce i pilnowanie żeby się najadała dały efekty. Zobaczymy co będzie dalej. Ważne, że w końcu przybiera na wadze czyli chyba wychodzi z kryzysu. Mam nadzieję, że Matka Natura da już spokój maluszkom i mnie… Hathor (Basenji) gryzoń największy na świecie zjadła mi klawiaturę i krzesło do komputera. Zastanawiam się czy ktoś inny jakby ją miał to czy by wytrzymał psychicznie z takim psem. Pies demolka. Pomyśleć, że dałam jej imię bogini piękna, miłości oraz urodzaju… Jak na razie przez nią chyba pójdę z torbami. Pocieszam się myślą, że może jej przejdzie tak jak przeszło jej matce gryzienie kabli… Podobno to przechodzi z wiekiem. Zobaczymy… Hathor jest bardzo przywiązana do mnie. Ja z resztą też kocham tego rudzielca i każda moja reprymenda słowna czy spacyfikowanie jej boli mnie nie bardziej niż ją samą… Z aktualizowałam galerie bieżącego miotu. Dostępne szczenięta to: KAJKO (czarny podpalany chłopak), KOKOSZ (rudy), KASANDRA (czarna podpalana zarezerwowana przeze mnie w celu obserwacji), KALANTE (ruda) oraz KAJA (ruda). KORA znalazła swoich ludzi. Zapraszam do oglądania zdjęć oraz rezerwacji szczeniąt 🙂 Wkrótce na podstronie miotu „K” pojawi się jeszcze wspólna galeria oraz filmiki 🙂    

______________________________

07.01.2019 Zaktualizowałam stronę o pod stronki miotu „K”. Zapraszam do kontaktu oraz rezerwacji szczeniąt 🙂 Maluszki miały wczoraj od rana do dzisiejszego rana bardzo krytyczny dzień i krytyczną noc. Miałam kupione dwie lampy grzewcze. Jedna się wykończyła jeszcze zanim Beta zaczęła rodzić a druga poszła w ślady drugiej po 24 godzinach. Miały świecić według producenta 20000 godzin. Nie wytrzymały dwóch dni. Masakra. Maluszki okrywałam przez całą niedzielę kocem bo poprzez nie przemyślane ustawy naszego Polskiego Rządu sklepy wszystkie po zamykane na głucho. Dzidzie w tym wieku powinny mieć temperaturę około 30 st. A, wczoraj miały zaledwie niecałe 20 st. Dopiero opatulone kocem miały temperaturę 27 st. Dzisiaj zakupiłam z samego rana dwie następne lampy. Jestem ciekawa jak długo pogrzeją…

______________________________

05.01.2019 Beta w 63 dzień ciąży postanowiła w końcu ulżyć mojej ciekawości i niecierpliwości 😉 O 4:50 urodziła pierwszą suczkę czarną podpalaną. Sunia wagowo najlżejsza bo zaledwie ważyła 235 g. Otrzymała imię Kasandra 😉 Jestem o nią spokojna ponieważ wiem, że nadgoni i zrówna się z rodzeństwem. Jako ostatnia o 8:12 przyszła na świat Kora ważąc 300 g. Można rzec, że termin porodu książkowy. Becie zostało jedno łożysko jak zwykle zresztą. Poszłam z nią do weterynarza ażeby być pewną ponieważ sama wyczułam, że coś jeszcze ma w brzuszku i otrzymała od pana doktora zastrzyk ażeby pomóc jej w wydaleniu go. Ogólnie mama i dzieci czują się dobrze 😉 Niebawem z aktualizuję stronę o pod stronki miotu 🙂 Miot jest na literkę „K” jak też sugerują imiona wymienione powyżej 🙂 Imiona podane będzie można jeszcze zmienić jeśli przyszłym właścicielom się one nie spodobają 🙂 W dalszym ciągu przyjmuję rezerwacje na dzieciaczki z tego miotu 😉

Osoby zainteresowane szczeniętami z tego miotu i podającymi wcześniej swoje dane proszę o kontakt ze mną. Zeszyt w którym zapisywałam dane został bardzo skutecznie zniszczony przez psy. Nie do odratowania. Te moje dziewczyny przyznaję, że są lepsze od niszczarek dokumentów. Moja wina w tym, że zostawiłam zeszyt na biurku czyli w zasięgu ich pysków 🙁 

______________________________